Siedlce – Samotności nie widać

Wystawa „Siedlce – Samotności nie widać” jest artystyczną próbą uchwycenia zjawiska dotykającego wielu z Nas, które jakże często pozostaje w ukryciu: samotności. Projekt powstał z potrzeby zwrócenia uwagi na ten powszechny we współczesnym świecie fenomen – obecny również w życiu naszego miasta. Siedlce są w ramach tej wystawy zarówno współbohaterem prezentowanych prac, jaki i przestrzenią, w której skrywa się człowiek z jego codziennością i wewnętrznymi zmaganiami.
Cykl obrazów składający się na tą wystawę jest wizualnym komentarzem do otaczającej nas rzeczywistości, próbą ukazania emocji ludzi zagubionych we współczesnym, często obojętnym świecie. Samotność pojawia się tu w różnych odsłonach: subtelnych, symbolicznych, czasem ledwo wyczuwalnych emocji, zaś innym razem przybierających formę ciężkiego, emocjonalnego milczenia. Czy samotność – tak dziś powszechna, przyjmująca tak różne formy i dotykająca tak wielu ludzi – niezależnie od wieku, statusu społecznego czy sytuacji życiowej jest produktem wyobcowania, braku porozumienia międzyludzkiego?
Przekaz wystawy budowany jest poprzez połączenie warstwy formalnej, ideowej i symbolicznej, które wspólnie budują wielowymiarowe doświadczenie odbiorcy. Każdy z obrazów jest zbiorem nastrojów, emocji i postaw – wpisujących się w rytm miasta, w jego puls, tempo, ciszę i niepokój.
Miasto staje się areną i niemym świadkiem naszych zmagań…
Wystawa ta ma być pretekstem do zatrzymania się, do zastanowienia nad tym – czy aby coś naprawdę istotnego nie umyka nam w pędzącej codzienności…
Czy potrafimy jeszcze zobaczyć w tym wszystkim drugiego człowieka? Czy dostrzegamy otaczającą nas wszechobecną samotność? Samotną matkę wychowującą dziecko, singla – szukającego relacji w sieci, starszą sąsiadkę drepczącą z wózkiem po zakupy do sklepu? A może my już się z tą samotnością tak zwyczajnie oswoiliśmy i nie zauważamy jej? A może nie chcemy jej zauważać…?
„Samotności nie widać” – to zaproszenie do spojrzenia w głąb Nas samych, do refleksji nad naszymi wartościami i egzystencjalnymi dylematami. To lustro – w którym każdy z nas może się przejrzeć…
Projekt realizowany w ramach stypendium Prezydenta Miasta Siedlce.
Interpretacja kuratora wystawy
Samotności nie zauważamy. W liczbie mnogiej – MY nie widzimy – słowo to nabiera sensu społecznego, staje się znakiem doświadczeń, które nas otaczają, choć rzadko chcemy je dostrzec. W liczbie pojedynczej – JA – kryje się już istota tego stanu: ja ją czuję, ja jej doświadczam, ja wiem, czym jest. Ale „my” już nie. Pojedynczy człowiek widzi swoją samotność wyraźnie, lecz wspólnota, zbiorowość – „ludzie” – prześlizguje się obok niej. Ta prosta różnica gramatyczna odsłania głęboką prawdę: samotność jest fenomenem jednostkowym, wewnętrznym, nieredukowalnym do statystyki czy zbiorowości. W liczbie mnogiej staje się anonimowym cieniem, którego istnienie przeczuwamy, lecz nie chcemy poznać.
Wystawa Anny Zawalich „Siedlce – Samotności nie widać”, powstała w ramach stypendium Prezydenta Miasta Siedlce, zaprasza nas właśnie do takiego filozoficznego zatrzymania: do spojrzenia na samotność nie jako problem społeczny, lecz jako egzystencjalny wymiar życia. Artystka nie dokumentuje ani nie opisuje – ona kontempluje.
Maluje obrazy, które nie tyle przedstawiają samotność, co pozwalają jej zaistnieć. W ciszy. W zawieszeniu. W przestrzeni, z której na co dzień uciekamy.
Tym, co szczególnie uderza w jej malarstwie, jest obecność kobiet – bohaterek, które nie są portretami konkretnych osób, lecz wcieleniami pewnych stanów ducha. Są w nich melancholia, subtelna duma, kruchość, ale i wolnościowy gest odwrócenia się od świata.
Kobieta u Zawalich nie jest ofiarą samotności – jest jej świadomą uczestniczką (chociaż nie zawsze). Wybiera moment odosobnienia jako przestrzeń własnej autonomii, czasem jako ucieczkę, a innym razem jako formę milczącego buntu wobec nadmiaru bodźców, oczekiwań i narracji narzucanych przez otoczenie.
W tym sensie samotność jawi się tu jako pewne sacrum tragiczne – doświadczenie, którego nie celebrujemy, lecz które obchodzimy niczym rytuał: cicho, ostrożnie, ze świadomością, że przekraczamy niewidzialny próg między tym, co zewnętrzne, a tym, co głęboko ukryte.
Tłem tego doświadczenia są Siedlce – nie jako zwykła sceneria, ale jako miasto-symbol. Miasto średniej skali, miasto przejść, miasto codzienności, w którym nic nie krzyczy, ale wiele szepta. Tutaj samotność nie przyjmuje spektakularnych form; nie jest dramatycznym gestem ani krzykiem na pustym placu. To samotność przystanku, ławki w parku o mglistym poranku, pustego peronu, zapomnianego pokoju z książką odłożoną na bok. Siedlce stają się w tej wystawie topografią stanów wewnętrznych – miejscem, gdzie niewidoczne staje się możliwe do odczucia.
Obrazy Zawalich działają jak wizualne medytacje. Ich kompozycje, stonowane barwy i świadome operowanie światłem tworzą atmosferę, w której samotność nie jest patologią ani deficytem relacji, lecz częścią ludzkiego bycia-w-świecie. Jest zaproszeniem do rozpoznania tego, co w nas najcichsze – a przez to najprawdziwsze.
Być może dlatego „samotności nie widać”: bo jest zbyt delikatna, zbyt krucha, nazbyt wewnętrzna. Ale wystarczy, że zatrzymamy krok, a usłyszymy jej obecność. Każdy obraz wykonuje tu pracę lustra: odbija nie tylko przedstawioną postać, lecz również nas samych.
Uczy patrzeć nie oczami tłumu, lecz spojrzeniem człowieka, który na chwilę przestaje się bać spotkania z własną samotnością.
Kurator wystawy: dr hab. Cezary Kalita, prof. UwS






















